Zob. Maryana Prokop, Unia Europejska - federacja czy konfederacja? w: Unia Europejska na początku XXI wieku red. Tomaszewski W., Chełminiak M., Olsztyn 2009.
8 kwietnia 2011
Unia Europejska
5 kwietnia 2011
Zostać Primus Inter Pares!!!!
Swój dzisiejszy post zacznę od cytatu wypowiedzi Moniki Seredyn-Turowskiej kierownika Biura Karier Olsztyńskiej Szkoły Wyższej im. Józefa Rusieckiego na temat bezrobocia wśród absolwentów szkół wyższych. Dotychczas polski system kształcenia wręcz generował bezrobotnych, za dużo było absolwentów zasadniczych szkół zawodowych oraz techników. Teraz do tej grupy dołączyło potencjalnie wartościowsza i najbardziej dynamiczna grupa zawodowa – ludzie po studiach . Ciężko nie zgodzić się z tym, ponieważ uczelnie wyższe co roku "produkują" magistrów, a popyt na rynku pacy znacząco przewyższa podaż, co powoduję że mamy do czynienie z pogłębiającym się bezrobociem.
Nie chodzi o to, że pracodawcy stawiają zbyt wygórowane wymagania, ponieważ wśród moich znajomych nie brakuję osób, którzy maja skończone dwa kierunki studiów, bogate CV oraz przede wszystkim posiadają olbrzymią wiedzę, a mimo tego mieli problem ze znalezieniem pracy. Skończone studia są teraz codziennością nie wyróżnikiem, osób posiadających wyższe wykształcenie jest coraz więcej, co zatem powoduję, że na miejsce pracy jest kilkanaście, a czasem kilkadziesiąt osób. Zatem by się przebić i mieć szanse dostać tą pracę (nie zawszę tą wymarzoną lecz dostać szansę na rozwój tzw. pierwszą zaczepkę) należy być lepszym z lepszych, bądź pierwszym pośród równych (Primus Inter Pares). Czy jest to możliwe będąc np. dwudziestu kilkulatkiem pochodzącym z biednej rodziny i małej miejscowości? Należy próbować, bo jak mówi popularne porzekadło nadgorliwość gorsza od.... A jak to zrobić? Należy przede wszystkim uzbroić się w cierpliwość, wziąć ze sobą odrobinę wiary w siebie, dwie garści ambicji, trochę pokory oraz nadzieję i wyruszyć na podbój świata, bo świat do odważnych należy!!!!
1 kwietnia 2011
Współna Europa
Sięgnąć po tą książkę zmusiła mnie ciekawość poznania stylu pisania wybitnego historyka Davisa. Dlaczego Europa między Wschodem a Zachodem? Z jednej strony na wybór książki wpłynęło moje odwieczne zainteresowanie dziedziną stosunków międzynarodowych, a z drugiej – potrzeba odkrycia dobrej, historycznej książki. Jest to moja druga próba podejścia do recenzji owej publikacji, pierwsza powstała w pośpiechu i nie była do końca przemyślana.
Już pierwsze strony książki całkowicie zmieniły moje myślenie na temat historii, utrwalonych poglądów, myśli politycznych oraz sposobu postrzegania świata. Dlaczego? Po pierwsze trzymałam w rękach książkę o tematyce znanej i mi lubianej, a jednocześnie całkowicie nowej oraz jeszcze niezaakceptowanej. Po drugie uświadomiłam sobie, że komparatystyczne podejście do tej sprawy będzie najlepszym rozwiązaniem w moim przypadku.
Dowiadujemy się z niej, dlaczego historia cywilizacji zachodniej nie jest tym samym co historia Europy, jaka jest specyfika relacji polsko-niemieckich? Europa..., składa się z 16 esejów, każdy z nich tworzy odrębną historię a zarazem łączy się w jedną całość tworząc walor cywilizacji europejskiej.
Pierwsze z nich, definicja kultury europejskiej – w tej części pracy Davies ubolewa, że pomiędzy pojęciami kultury europejskiej i kultury zachodnioeuropejskiej domyślnie wstawiony jest znak „=”. Argumentuje, to w ten sposób, że dla większości społeczeństw, wszystko co na zachód od znanej skądinąd linii Lubeka – Triest to już nie-Europa, co najwyżej Europa drugiej kategorii. Zarzuca przy tym ignorancję i wybiórczą wiedzę na temat historii Europy Środkowej i Wschodniej, nie oszczędza przy tym historyków, natomiast przeciętnemu zjadaczowi chleba współczuje zubożonego systemu edukacji, który dostarcza wiedzy skąpej i prezentuje wybrane aspekty w bardzo wąskim ujęciu.
Fundamentami krytyki Daviesa tego sposobu myślenia są zasadnicze podłoża. Po pierwsze zwraca on uwagę na pomijanie Wschodu jako czynnika kreującego (tworzącego) tożsamość europejską. Po drugie w pokazuje pomijany wkład w kulturę europejską tych narodów, które na płaszczyźnie politycznej nigdy nie miały szansy dominować, przez co ich wkład proces budowy tożsamości Europy był i jest marginalizowany.
Tekst „Historia, język i literatura: podróż w nieznane”. Davies prezentuję tu kluczowy powód odwoływania się do literatury w warsztacie historyka. Autor książki zabiera nas w podróż po dorobku literackim Europy – poezję irlandzką, przez starożytną grekę, łacinę, literaturę polską, hebrajską, arabską, niemiecką, fińską, rosyjską, hiszpańską, ukraińską i białoruską.
Za pomocą eseju „Tysiąc lat kameraderii polsko-niemieckiej”, Davies udowadnia nam główna tezę, która mówi, że stosunki polsko-niemieckie, choć okresami burzliwe i wrogie, na przestrzeni ponadtysiącletniej historii, obfitowały w okresy harmonijnej i przyjaznej symbioza. Sprzyjającym ku temu czynnikiem była współpraca handlowa, ekonomiczny kolonializm niemiecki w przeszłości i emigracja zarobkowa Polaków współcześnie.
Walorem tej, książki jest to że autor przełamuje pewne tabu, łamie utrwalone i zapisane zasady, szuka nowych nieprzetartych ścieżek i rozwiązań. Należy też przyznać, że jest to książka stricte historyczna i nie każdy może odnaleźć w tej dziedzinie, jedno jest pewne, że zainteresowani historią nie zawiodą się. Wniosek z lektury jest jeden, oceniając historie cywilizacji europejskiej należy pamiętać o konieczności ostrożnej oceny, ważne jest to, że Europa jest jedna ,niezależnie od utrwalonych podziałów na Zachód i Wschód, Europę lepszą i gorszą, ona jest jedna, i to tylko od nas zależy czy tak pozostanie.
18 marca 2011
Z życia absolwenta
Wymarzone studia, wymarzony dyplom z tytułem magistra. A co dalej? Wymarzona praca? Niestety historia nie każdego absolwenta ma taki finał.
Mówią, że studia są najpiękniejszym okresem życia. Szybko przemijają i następuję prawdziwe, dorosłe życie. Niektórzy wykorzystują lata studenckie po toby gromadzić wspomnienia, inni zaś po to by zdobyć pierwsze doświadczenie zawodowe, ponieważ zdają sobie sprawę z realiów, które dziś panują na rynku pracy.
Młodzi, zdolni, ambitni...
Młodzi, zdolni, ambitni – absolwenci szkół wyższych, w grudniu odebrali swoje wymarzone dyplomy. A jak im idzie poszukiwanie wymarzonej pracy? – Pół roku już jestem po studiach, byłam na pięciu rozmowach o pracę, które zakończyły się fiaskiem, ponieważ brakuję mi doświadczenia – tłumaczy Sylwia absolwentka Wydziału Prawa i Administracji. – W trakcie studiów aktywnie uczestniczyłam w życiu akademickim, m.in. poprzez działanie w różnych organizacjach studenckich, lecz wciąż jest tego za mało, ponieważ liczy się doświadczenie zdobyte poprzez pracę lub praktyki zawodowe. –
Młodzi, zdolni, ambitni – absolwenci szkół wyższych, w grudniu odebrali swoje wymarzone dyplomy. A jak im idzie poszukiwanie wymarzonej pracy? – Pół roku już jestem po studiach, byłam na pięciu rozmowach o pracę, które zakończyły się fiaskiem, ponieważ brakuję mi doświadczenia – tłumaczy Sylwia absolwentka Wydziału Prawa i Administracji. – W trakcie studiów aktywnie uczestniczyłam w życiu akademickim, m.in. poprzez działanie w różnych organizacjach studenckich, lecz wciąż jest tego za mało, ponieważ liczy się doświadczenie zdobyte poprzez pracę lub praktyki zawodowe. –
Podobnie sądzi Łukasz absolwent kierunku humanistycznego, już w trakcie trwania studiów podjął się przekwalifikowania i zaczął drugi kierunek. – Skończenie budownictwa daję mi realne szansę na znalezienie pracy, ponieważ na rynku pracy jest ciągle zapotrzebowanie na pracowników z tym wykształceniem. –
Praca a studia
Doświadczenie zdobyte w trakcie studiów jest bardzo pomocne w poszukiwaniu pracy o czym dobrze wie Bartłomiej Jasiński – absolwent politologii. –Swoją pracę, podjąłem jeszcze na studiach, jednak nie jest ona związana z moim wykształceniem. Najważniejsze, że mam pracę, z której mogę się utrzymać, szczególnie że pracuję na umowę o pracę, a nie zlecenie , z którą najczęściej mają do czynienia absolwenci. -
Doświadczenie zdobyte w trakcie studiów jest bardzo pomocne w poszukiwaniu pracy o czym dobrze wie Bartłomiej Jasiński – absolwent politologii. –Swoją pracę, podjąłem jeszcze na studiach, jednak nie jest ona związana z moim wykształceniem. Najważniejsze, że mam pracę, z której mogę się utrzymać, szczególnie że pracuję na umowę o pracę, a nie zlecenie , z którą najczęściej mają do czynienia absolwenci. -
Większość z nich podejmuję się różnych zajęć by zdobyć środki na utrzymanie się, są to pracę dorywcze, sezonowe, nie zawszę związane ze skończonym kierunkiem studiów. - Dzisiaj Olsztynie jest coraz trudniej o pracę, zwłaszcza że ograniczono środki na walkę z bezrobociem, co oznacza znaczne obcięcie funduszy na staże absolwenckie, po których bardzo często absolwent w instytucji, przedsiębiorstwie uzyskiwał zatrudnienie. Dotyczy to również środków na założenie pierwszej firmy – dodaję Bartłomiej Jasiński.
Nadmiar – zysk czy strata?
– Myślę, że główną przyczyną problemu ze znalezieniem przez absolwentów pracy jest przede wszystkim nadmiar osób z wyższym wykształceniem, ponieważ teraz posiadanie tytułu magistra nie jest czymś „nadzwyczajnym” wręcz normalnym, bo każdy może ukończyć studia (na uczelni państwowej lub prywatnej) – mówi Monika absolwentka z Wydziału Nauk Społecznych.
– Co roku na uniwersytetach w całej Polsce kończą studia tysiące prawników, socjologów czy psychologów. Szczególnie kierunki humanistyczne nie dają nam pewności, że po ich ukończeniu znajdziemy pracę w zawodzie . Polska nie jest przygotowana przyjąć na rynek pracy tylu absolwentów szkół wyższych. Szczególnie, że programy studiów i kierunki nie są dostosowane do realiów rynku pracy. Przykład – po co kształcić na jednym roczniku 400 magistrów prawa, skoro na aplikację dostanie się około 100? - mówi Dagmara Ciesielska-Jasińska absolwentka Prawa. – Warto też zwrócić uwagę na to, jak traktuje się absolwentów, którzy aby dostać pracę muszą najpierw odbyć półroczny staż i tu uwaga – za około 800 zł. Zastanawiam się czy za takie pieniądze, po ukończeniu uniwersytetu naszych marzeń warto jest pracować?
Wyjazd – szansa czy zagrożenie?
Trudności ze znalezieniem pracy powodują u młodych ludzi frustrację i zaniepokojenie o swoją przyszłość. Coraz więcej osób z tytułem magistra w poszukiwaniu pracy wyjeżdża zagranice. – Wyjechałam, ponieważ Polska nie daje żadnych perspektyw dla rozwoju absolwentów. A znalezienie jakiejkolwiek pracy w zawodzie graniczy z cudem. Poza tym pakiet socjalny w Anglii jest bardzo dobry i pomaga polakom po przyjeździe na wyspy stanąć na nogi – opowiada Milena absolwentka z Wydziału Humanistycznego.
Problem z dostosowaniem popytu do podaży na rynku pracy nie dotyczy tylko Polski lecz także całej Europy. – W Europie poprzez niedostosowanie studiów do realiów rynku pracy oraz kryzysu, bezrobocie wśród absolwentów wzrosło już do 20,6%. Unia Europejska opracowuje projekt, którego celem będzie zmiana programu nauczania oraz płynniejsze przejście na rynek pracy po ukończeniu uczelni wyższej, program ma być dokończony do 2020 roku – tłumaczy Dagmara Ciesielska-Jasińska.
Co na to pracodawcy?
Wszędzie jest wymagane doświadczenie. Najlepiej być 25 latkiem z tytułem magistra i co najmniej 5 letnim doświadczeniem pracy, oprócz tego przydałoby się prawo jazdy, znajomość kilku jeżyków obcych i perfekcyjna obsługa komputera. Czy zatem wymagania pracodawców są zbyt wygórowane? Czym się kierują przy zatrudniając pracownika? – Zwracam uwagę na wykształcenie oraz doświadczenie w danej dziedzinie pracy, lecz nie tylko to decyduję o przyjęciu osób do pracy. W okresie próbnym ważnym determinantem jest stosunek potencjalnego pracownika do pracy, ponieważ jeżeli taka osobą czegoś nie potrafi, to zawszę może się tego nauczyć, a gdy nie ma chęci pracować najlepsze umiejętności jej w tym nie pomogą – tłumaczy Irena Szczepańska właścicielka Ośrodka Szkoleniowo-Wypoczynkowego Stary Folwark w Tumianach.
Czy zatem będąc „świeżo upieczonym” magistrem mamy szansą zdobyć pracę w zawodzie? Warunki na rynku pracy dowodzą, iż dostać pracę jest co raz trudniej, lecz nie znaczy, że nie jest to możliwe. Jedno z powiedzeń twierdzi, że: „Dla chętnego, nic trudnego”. Być może jest to światełko w tunelu, który prowadzi do celu. Należy przede wszystkim uzbroić się w cierpliwość, wziąć ze sobą odrobinę wiary w siebie, dwie garści ambicji, trochę pokory oraz nadzieję i wyruszyć na podbój świata, bo świat do odważnych należy!!!
Nadmiar – zysk czy strata?
– Myślę, że główną przyczyną problemu ze znalezieniem przez absolwentów pracy jest przede wszystkim nadmiar osób z wyższym wykształceniem, ponieważ teraz posiadanie tytułu magistra nie jest czymś „nadzwyczajnym” wręcz normalnym, bo każdy może ukończyć studia (na uczelni państwowej lub prywatnej) – mówi Monika absolwentka z Wydziału Nauk Społecznych.
– Co roku na uniwersytetach w całej Polsce kończą studia tysiące prawników, socjologów czy psychologów. Szczególnie kierunki humanistyczne nie dają nam pewności, że po ich ukończeniu znajdziemy pracę w zawodzie . Polska nie jest przygotowana przyjąć na rynek pracy tylu absolwentów szkół wyższych. Szczególnie, że programy studiów i kierunki nie są dostosowane do realiów rynku pracy. Przykład – po co kształcić na jednym roczniku 400 magistrów prawa, skoro na aplikację dostanie się około 100? - mówi Dagmara Ciesielska-Jasińska absolwentka Prawa. – Warto też zwrócić uwagę na to, jak traktuje się absolwentów, którzy aby dostać pracę muszą najpierw odbyć półroczny staż i tu uwaga – za około 800 zł. Zastanawiam się czy za takie pieniądze, po ukończeniu uniwersytetu naszych marzeń warto jest pracować?
Wyjazd – szansa czy zagrożenie?
Trudności ze znalezieniem pracy powodują u młodych ludzi frustrację i zaniepokojenie o swoją przyszłość. Coraz więcej osób z tytułem magistra w poszukiwaniu pracy wyjeżdża zagranice. – Wyjechałam, ponieważ Polska nie daje żadnych perspektyw dla rozwoju absolwentów. A znalezienie jakiejkolwiek pracy w zawodzie graniczy z cudem. Poza tym pakiet socjalny w Anglii jest bardzo dobry i pomaga polakom po przyjeździe na wyspy stanąć na nogi – opowiada Milena absolwentka z Wydziału Humanistycznego.
Problem z dostosowaniem popytu do podaży na rynku pracy nie dotyczy tylko Polski lecz także całej Europy. – W Europie poprzez niedostosowanie studiów do realiów rynku pracy oraz kryzysu, bezrobocie wśród absolwentów wzrosło już do 20,6%. Unia Europejska opracowuje projekt, którego celem będzie zmiana programu nauczania oraz płynniejsze przejście na rynek pracy po ukończeniu uczelni wyższej, program ma być dokończony do 2020 roku – tłumaczy Dagmara Ciesielska-Jasińska.
Co na to pracodawcy?
Wszędzie jest wymagane doświadczenie. Najlepiej być 25 latkiem z tytułem magistra i co najmniej 5 letnim doświadczeniem pracy, oprócz tego przydałoby się prawo jazdy, znajomość kilku jeżyków obcych i perfekcyjna obsługa komputera. Czy zatem wymagania pracodawców są zbyt wygórowane? Czym się kierują przy zatrudniając pracownika? – Zwracam uwagę na wykształcenie oraz doświadczenie w danej dziedzinie pracy, lecz nie tylko to decyduję o przyjęciu osób do pracy. W okresie próbnym ważnym determinantem jest stosunek potencjalnego pracownika do pracy, ponieważ jeżeli taka osobą czegoś nie potrafi, to zawszę może się tego nauczyć, a gdy nie ma chęci pracować najlepsze umiejętności jej w tym nie pomogą – tłumaczy Irena Szczepańska właścicielka Ośrodka Szkoleniowo-Wypoczynkowego Stary Folwark w Tumianach.
Czy zatem będąc „świeżo upieczonym” magistrem mamy szansą zdobyć pracę w zawodzie? Warunki na rynku pracy dowodzą, iż dostać pracę jest co raz trudniej, lecz nie znaczy, że nie jest to możliwe. Jedno z powiedzeń twierdzi, że: „Dla chętnego, nic trudnego”. Być może jest to światełko w tunelu, który prowadzi do celu. Należy przede wszystkim uzbroić się w cierpliwość, wziąć ze sobą odrobinę wiary w siebie, dwie garści ambicji, trochę pokory oraz nadzieję i wyruszyć na podbój świata, bo świat do odważnych należy!!!
12 marca 2011
Reklama w procesie tworzenia wizerunku współczesnej kobiety
Do zadań mediów należy kreowanie rzeczywistości społecznej polegające m. In. na tworzeniu wizerunku różnych grup społecznych. Nie zawsze przekazywany przez media „obraz” jest w stu procentach adekwatny rzeczywistości. Możemy tu zaliczyć np. wizerunek współczesnej kobiety. Środki masowego przekazu nadal kształtują obraz kobiety jako „kury domowej”. W szczególności poprzez reklamę, w której kobiety piorą, sprzątają, gotują obiady, opiekują się dziećmi doradzają przyjaciółce jaki odświeżać powietrza wybrać by jej dom zawsze pachnął świeżo i co 15 min na nowo.
(źródło: http://weblog.infopraca.pl/2009/10/za-darmo-nie-zmywam/)
Zazwyczaj w reklamach pomija się fakt, że kobiety znakomicie radzą sobie w pracy zawodowej, są odporne na stres i umiejętnie łączą rządzenie w kuchni oraz w polityce, piastując ważne funkcję państwowe , a co za tym idzie – są piękne , mądre i wpływowe. Magazyn Forbes uznał Angele Merkel za najbardziej wpływową kobietę świata , choć wielu osób z sarkazmem twierdzi, że polityka prowadzona przez Merkel jest bardziej męska niż kobieca. Przed wyborami do Bundestagu w 2005 roku „Angie” - jak Niemcy czule nazywają swoją szefową rządu – powiedziała: „To, że jestem kobietą, każdy widzi, dlatego nie muszę uprawiać kobiecej polityki”.
(źródło: http://www.niemcy.ovh.org/ustroj_polityczny.html)
Powracając znowu do kwestii reklam , które przypisują współczesnej kobiecie „wielozadaniową” rolę pani domu, należałoby zastanowić się dlaczego jest tak mało reklam przestawiających podobne oferty dla mężczyzn. Osobiście chciałabym zobaczyć taką reklamę, np. w której mężczyzna szuka efektywnego środku , by wybawić trudną plamę po winie. Dlaczego nigdy się z podobną nie spotkałam? Dlatego, że mężczyźni nigdy nie brudzą się winem? Czy nigdy nie piorą, bo zawszę mają przy sobie mamusie, lub żonę, która robi to za nich? Przyczyna takiego stanu rzeczy jest ukształtowany w społeczeństwie wizerunek kobiety. Niektórzy producenci w spotach reklamowych posunęli się o krok do przodu reklamując towary, które z założenia kupują tylko kobiety.
(źródło: http://demotywatory.pl/983738/Prawdziwy-mezczyzna-nie-gotuje)
Tak było w przypadku reklamy „Pomysłu na” firmy Winiary. Reklamodawca przedstawił spot w którym, to mężczyzna gotuję obiad dla żony. Być może wynikało to z celu, jaki miał przekaz, pokazać, iże dzięki przyprawom tej firmy dotowanie jest tak proste, że każdy może to robić. Czy pojawienie się przekazów tego typu zakłóciłoby odbiór mężczyzn jako silnej polowy ludzkości? Świadczy to tylko o tym, że reklamy mają duży wpływ na kształtowanie się wizerunku kobiety i mężczyzny.
3 marca 2011
Kuchnia studencka Cz II
Szybko, tanio i do syta
Typowa studencka kuchnia powinna spełniać następujące wymagania być szybka, tania i do syta. – Bardzo lubię jajka, więc często przygotowuję potrawy z ich udziałem – mówi Adam student mieszkający w akademiku. – Robię jajka z makaronem, grzanki na słodko i słono oraz jajecznicę chłopską (przepis w tabelce).
Niektórzy jak Ania gotują tylko czasami - Zazwyczaj nie mam czasu na przygotowywanie posiłków więc często chodzę zjeść coś na mieście, a gdy mam wolną chwilkę, to przyrządzam pikantne paluszki z kurczaka lub risotto z warzywami –tłumaczy Ania Zawadzka studentka dziennikarstwa (przepis w tabelce).
Niektórzy jak Ania gotują tylko czasami - Zazwyczaj nie mam czasu na przygotowywanie posiłków więc często chodzę zjeść coś na mieście, a gdy mam wolną chwilkę, to przyrządzam pikantne paluszki z kurczaka lub risotto z warzywami –tłumaczy Ania Zawadzka studentka dziennikarstwa (przepis w tabelce).
- Moim popisowym daniem są spaghetti po studencku, robi się je bardzo szybko, są tanie i można nimi się porządnie najeść – mówi Natalia studentka Filologii Ukraińskiej (przepis w tabelce).
Tacy różni a wciąż tacy sami
Ukształtowany z czasem stereotyp o studencie nie zawsze mówi prawdę. Współcześni żacy zdecydowanie różnią od siebie, jedni często chodzą na obiady „gdzieś na miasto”, drudzy preferują posiłki przygotowane własnoręcznie, inni – zaś wolą fast foods i jedzenie z automatów, każdy sposób jest dobry, w końcu wszystkim chodzi tylko o jedno, o to by nie być głodnym.
Jajecznica chłopska
Podsmażamy na patelni wędlinę lub boczek, cebulę i/lub pomidor, na koniec dodajemy rozbite jajka (3 szt) i przyprawiamy do smaku. Cena za porcję ok 2 zł |
Spaghetti po studencku
Gotujemy makaron |
Sos: podsmażamy na patelni konserwę typu tyrolskiej i cebulę, dodajemy ketchup. |
Cena za porcję ok. 3 zł |
Pikantne paluszki
Kroimy pierś z kurczaka na paluszki grubości 2cm, przyprawiamy solą, pieprzem i ostrą papryką (jeśli ktoś lubi ziołami) |
Panierujemy w mące, jajku i płatkach śniadaniowych typu corn flakes (rozdrobnionych). |
Smażymy na głębokim tłuszczu i podajemy z frytkami i surówką. Cena za porcję ok. 4,5 zł |
Grzanki na słodko i słono
Chleb otaczamy w jajku doprawionym solą, pieprzem i ziołami (na słono) lub jajku doprawionym cukrem i cynamonem (na słodko) smażymy na patelni. Cena za porcję ok. 1,5 zł |
1 marca 2011
Kuchnia studencka Cz. I
Student zawsze jest zalatany, przy tym biedny i zawsze głodny. Czy żywi się wyłącznie tzw. „zupkami chińskimi” i parówkami? Czy możemy mówić o istnieniu kuchni studenckiej?
- Gotuję, bo uważam, że gotowane posiłki są zdrowsze od różnych „zapychaczy” i fast foods. Jak nie mam za dużo czasu to kupuję gotowy sos (ze słoika) dodaje do niego mięso do tego ryż lub warzywa i obiad gotowy – mówi Paweł Kochanowicz student III roku Politologii.
- Chociaż mieszkam z rodzicami, to bardzo często przygotowuję posiłki ja, lubię poeksperymentować w kuchni – opowiada Emilia Natalia Konieczko studentka II roku Politologii. - Przygotowuję różne zupy, zapiekanki, pierogi oraz dania mięsne.
- Chociaż mieszkam z rodzicami, to bardzo często przygotowuję posiłki ja, lubię poeksperymentować w kuchni – opowiada Emilia Natalia Konieczko studentka II roku Politologii. - Przygotowuję różne zupy, zapiekanki, pierogi oraz dania mięsne.
Obiadki jak u mamy
Mieszkając na stancji też można przygotowywać domowe obiadki, o czym dobrze wie Martyna studentka V roku Dziennikarstwa i komunikacji społecznej - Ja preferuje zdrową kuchnię, dlatego jem dużo warzyw i ryb. Często robię naleśniki ze szpinakiem i do tego sos jogurtowo-czosnkowy (przepis w tabelce).
Dobry kucharz potrafi...
- Na studiach odkryłam, że powiedzenie „Dobry kucharz, że wszystkiego zrobi coś pysznego” mówi prawdę. Związana jest z tym pewna śmieszna historyjka, która mi się przydarzyła – opowiada Kasia studentka Socjologii. – Jednego razu zaprosiłam do siebie na obiad koleżankę. Minął czas a ja całkiem o tym zapomniałam. Umówionego dnia dzwoni do mnie koleżanka i mówi, że będzie za jakoś godzinę. Pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy to kupić coś gotowego, tyle że byłam dwa dni przed stypendium i nie mogłam za bardzo poszaleć. Więc postanowiłam, że przygotuję obiad z czegoś, co posiadam w lodówce, a nie było tego za wiele (ugotowane ziemniaki z wczorajszego obiadu, 3 jajka, kawałek kiełbasy, cebula, śmietana oraz grzybki w słoiku mojej mamy). Gdy moja koleżanka przyszła zaserwowałam jej kotlety z gotowanych ziemniaków w sosie śmietanowo-grzybowym. Brzmi nieźle i nieźle smakowało, w każdym razie koleżanka była zachwycona i od tej pory jest to moje popisowe danie (przepis w tabelce).
Naleśniki ze szpinakiem
Ciasto naleśnikowe |
Robimy Farsz |
Szpinak podsmażamy na maśle, przyprawiamy solą, pieprzem, gałką muszkatołową i czosnkiem na koniec dodajemy naturalny serek kanapkowy. |
Smarujemy naleśniki i kładziemy do środka plaster sera, składamy i podsmażamy. |
Podajemy z sosem (jogurt doprawiony czosnkiem i solą) Cena za porcje ok. 4 zł |
Kotlety z gotowanych ziemniaków
Ziemniaki piure połączyć z jajkami, podsmażoną cebula i kiełbasą (pokrojona w kostkę) doprawiamy sola i pieprzem i dodajemy trochę mąki by powstało nam ciasto, formujemy kotlety, obtaczamy w mące i jajku i smażymy na patelni. |
Robimy sos podsmażamy grzybki doprawiamy je, na koniec dodajemy śmietanę. |
Cena za porcję ok. 2,5 zł |
Subskrybuj:
Posty (Atom)





